IFM - Bogactwo możliwości

NOWOŚCI :

Analiza: ostatni wzrost odzwierciedla tendencje dawnych cyklów.


Odbicie dolara w ostatnich tygodniach spowodowało, iż inwestorzy zaczęli się zastanawiać czy jest to już początek końca spadków. Taki punkt zwrotny byłyby jednym z wielu mających miejsce w ostatnich 30 latach. Począwszy od późnych lat siedemdziesiątych dolar podlegał długim i głębokim wieloletnim przemianom, wahając się od niezwykle silnego do bardzo słabego i odwrotnie. Takie cykle walutowe trwały zwykle od pięciu do siedmiu lat w każdym kierunku. 
 
Standardowo, spadek wartości dolara, obecnie ponad sześcioletni, wydaje się być długotrwały: dolar osiągnął szczytową wartość w stosunku do euro pod koniec roku 2001, a w stosunku do szerszej grupy walut – na początku roku 2002. 
 
„Najistotniejsze pytanie, jakie jest mi zadawane to „Czy dolar osiągnął już punkt rozpoczynający siedmioletni trend zwyżkowy?” mówi Peter King, dyrektor ds. inwestycji walutowych w Putnam Investments, który nadzoruje inwestycje o wartości ponad  35 miliardów dolarów. Niektórzy jego klienci zaczęli już się przygotowywać na taką ewentualność poprzez zmianę swojego poziomu ryzyka na ruchy waluty amerykańskiej. 
 
Ostatnie wzrosty wartości dolara – obecnie ponad 8% powyżej euro i 5% powyżej japońskiego jedna począwszy od połowy lipca – mają raczej oparcie w pesymizmie co do perspektyw wzrostu gdziekolwiek na świecie, bardziej niż w optymistycznym podejściu do tej kwestii w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych. Najnowsze dane potwierdzają, iż gospodarka europejska i japońska słabnie. Dolar skorzystał również na niższych cenach ropy - wartości te mają zwykle tendencje do obierania przeciwnych kierunków na rynku.
 
Moment krytyczny na amerykańskim rynku kredytów, spadek w sektorze kredytów mieszkaniowych oraz inne „złowrogie” wskaźniki są dalekie od zachęcających. „Są to jedne z najgorszych wskaźników w Stanach Zjednoczonych, jakie kiedykolwiek widziałem” mówi Alan Ruskin, główny międzynarodowy strateg w RBS Greenwich Capital. „Niezależnie od tego, wydaje się, że zwrot nadchodzi.”
 
Dane historyczne wskazują, iż największe zmiany w trendach dolara wymagają czasu do ich pełnego wdrożenia i rzadko są płynne i łagodne. W każdym przypadku, przed zwrotem w przeciwnym kierunku, dolar osiągał punkt ekstremalnego spadku lub wzrostu. Obecny spadek wydaje się stanowić odzwierciedlenie tej zasady. Począwszy od szczytowej wartości dolara w roku 2001 do jego najniższej wartości w ostatnich miesiącach, dolar stracił prawie połowę swojej wartości wobec euro, osiągając poziom, który eksperci walutowi uważają za ok. o 30% zbyt niski w porównaniu do wskaźników ekonomicznych. 
 
Wiadomo, że waluty mijają takie teoretyczne cele, czasem nawet przez długie okresy. Na pewnym etapie, cykl zaczyna zmieniać się jedynie po bezpośredniej interwencji rządowej na rynkach walutowych.
 
Jak dotąd, nie ma żadnych sygnałów co do takiej skoordynowanej interwencji rządowej, która, na przykład, pomogła ukierunkować długoterminowe trendy dolara w roku 1985 oraz w roku 1995. W roku 1985 rządy interweniowały w celu zapobieżenia dalszemu wzrostowi i tak silnego już dolara. W roku 1995 miała miejsce sytuacja odwrotna. 
 
Przepływy kapitałowe również odgrywają rolę w znaczących zwrotach dolara, gdy inwestorzy podejmują kolejne decyzje co do zainwestowania swoich środków na świecie. Mniej więcej około momentu ostatniej dużej zmiany trendu dolara, pękła bańka internetowa i nastąpiła recesja w Stanach Zjednoczonych. Skłoniło to Rezerwy Federalne Stanów Zjednoczonych do dramatycznego „obcięcia” stóp procentowych, co spowodowało, iż inwestycje zdenominowane w dolarach stały się mało zachęcające.
 
Ostatnio jednak pojawiły się nieśmiałe sygnały, iż na tym froncie następuje pozytywny dla dolara zwrot. Do Stanów napływa coraz więcej inwestorów w poszukiwaniu okazji na rynku fuzji i połączeń. Według Bank of America, łączna wartość netto takich wpływów z transakcji osiągnęła na koniec lipca swój najwyższy poziom w ostatnich siedmiu latach.

Dodatkowo inwestorzy amerykańscy nie przekazują już ogromnych kwot za granicę w poszukiwaniu zysków. Według Investment Company Institute, fundusze skoncentrowane na inwestycjach zagranicznych odnotowały w pierwszych sześciu miesiącach tego roku wpływy na poziomie 9 miliardów dolarów, w porównaniu do ponad 80 miliardowych wpływów w tym samym okresie w roku ubiegłym. 
 
Inną kwestią pozytywną dla dolara jest fakt, iż eksport wzrasta, więc deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych zmniejsza się. W czerwcu eksport odnotował największy miesięczny skok od ponad czterech lat. Powodując zwiększoną konkurencyjność towarów amerykańskich w innych krajach, długotrwała słabość dolara pomogła złagodzić część zakłóceń równowagi w gospodarce światowej.
 
Jednakże, część inwestorów twierdzi, iż bez oznak poprawy w całych Stanach Zjednoczonych wzrost wartości dolara pozostaje mało prawdopodobny. Jednym z warunków, który musi zostać spełniony w celu doprowadzenia do zauważalnego i stałego zrostu dolara jest „stabilizacja gospodarki amerykańskiej, a to jest czysty hazard” mówi Maxime Tessier, dyrektor działu wymiany walutowej w Caisse de depot et placement du Quebec, największego funduszu emerytalnego Kanady, zarządzającego ponad 155 miliardami dolarów. 
 
W rzeczywistości inwestorzy prywatni za granicą nie „ruszają gremialnie” do zakupu amerykańskich akcji i obligacji, z powodu niepewności co do gospodarki amerykańskiej - stwierdza ostatni raport Goldman Sachs; firma będzie ściśle ten czynnik monitowała w celu opracowania przyszłej trajektorii dolara. 
 
Ostrożność zachowują nawet ci, którzy twierdzą, ze dolar sięga już dna. David Volley, zarządzający w Loomis Sayles 23 miliardami dolarów w obligacjach światowych, od kilku miesięcy posiada więcej aktywów w dolarach niż byłoby to zalecane w oparciu o wskaźniki rynkowe. Pomimo ostatnich wzrostów dolara „nie jesteśmy aż tak odważni, aby się na nim skoncentrować” - mówi. „Nadal panuje tu smutek i konsternacja.”
  
Źródło: Wall Street Journal
 
01-09-2008

 

 


Nota prawna | Copyright 2003-2008 by INVESTMENT FUND MANAGERS Sp. z o.o.